Krzywda Matki i Dziecka w Ustroju Kapitalistycznym

Broszura wydana przez Towarzystwo Uniwersytetu Robotniczego w 1937 roku. Zawiera ona dwa wykłady dotyczące zagadnień feministycznych, które dziś są nadal aktualne.

Prezentujemy wstęp Doroty Kłuszyńskiej i pierwszy z referatów dr. Justyny Budzińskiej-Tylickiej.

Ważność Zagadnień Kobiecych

Społeczeństwa, gdy osiągną najwyższy stopień kultury, nie będą miały żadnych „spraw kobiecych” do rozwiązania.

Zasadniczo nie ma takich zagadnień, któreby w równej mierze nie obchodziły mężczyzn i kobiet, zarówno w dziedzinie politycznej, jak gospodarczej czy obyczajowej. Jedynie warunki, w jakich żyjemy, stwarzają podłoże do „spraw kobiecych”, ponieważ ani prawo pisane, ani prawo zwyczajowe nie daje kobietom dostatecznej ochrony i opieki dla dzieci. Nie przełamano jeszcze oporu psychicznego, tkwiącego często podświadomie, a wywodzącego się od przeświadczenia o niższości kobiet.

Światem całym – z małymi wyjątkami rządzą mężczyźni klas posiadających; niespieszno im dźwignąć społeczeństwa na wyżyny i tym samym na siebie podpisać wyrok. Mimo otrzymania praw politycznych w wielu państwach, zwłaszcza po wielkiej wojnie, kobiety nie są równouprawnione w żadnej dziedzinie i zaledwie krok za krokiem w ciężkiej walce zdobywają poszczególne pozycje.

Współczesne ruchy wyzwoleńcze wypisują na swoich sztandarach hasła za faktycznym równouprawnieniem kobiet, wychodząc ze słusznego założenia, że polowy ludzkości – kobiet, nie można zostawić za nawiasem, inaczej opóźnia one zwycięstwo. A toczy się boj o sprawy pierwszorzędnej wagi, o wielką przebudowę całego ustroju społecznego, opartego na nowych zasadach, prawdziwej równości ludzi bez względu na płeć, pochodzenie, narodowość czy wyznanie. W tych nowych warunkach kobiety będą mogły rozwinąć wszystkie swoje zdolności i oddać je dla dobra i szczęścia ogólnego.

Partie socjalistyczne prowadza od dziesiątków lat wielka akcje uświadamiającą szeregi robotnicze o ważności zagadnienia, dowodząc, że poniżenie i wyzyskiwanie kobiet nie jest wyłącznie ich krzywda, ale odbijają się stokrotnie na życiu całego świata pracy.

Kobiety zdobywają przeświadczenie, że ich sprawy są zagadnieniami, za którymi oprócz słuszności stoją milionowe szeregi zorganizowanej klasy robotniczej, gotowej do walki i wierzącej w zwycięstwo.

Partia polityczna P. P. S., klasowe związki zawodowe i organizacja oświatowa tej miary co Towarzystwo Uniwersytetu Robotniczego (T.U.R.), zajmują czołowe pozycje w tych poczynaniach. O wielkim postępie, jaki się dokonywać, świadczy wzrost nakładu pracy, poświęconej tym zagadnieniom, a między innymi wyczerpanie broszur o kwestii kobiecej pt. „Krzywda matki i dziecka” – Dr. Justyny Budzinskiej-Tylickiej i „kapitalizm piekłem, Socjalizm wyzwoleniem dla kobiet” – Władysławy Weychert-Szymanowskiej, wydanych przez T.U.R. Wobec dużego zapotrzebowania na te odczyty Zarząd Główny T.U.R. w porozumieniu z Centralnym Wydziałem Kobiecym P.P.S. wydaje obydwa odczyty.

Pierwszy wykład to praca niezapomnianej i zasłużonej, zmarłej w roku zeszłym, tow. Dr. Budzińskiej-Tylickiej, w której czcimy pionierkę wyzwolenia kobiet z jarzma ustroju kapitalistycznego.

Drugi wykład tow. Weychert-Szymanowskiej uzupełniajmy żądaniami kobiet socjalistek.

Prace te rzucają jaskrawe światło na warunki, w jakich żyją milionowe rzesze kobiet w Polsce, wskazują drogę do wyzwolenia.

Należy skończyć z biernością, dążyć do zajęcia pozycji czynnej na arenie życia w Polsce.

Dorota Kłuszyńska

Warszawa w maju 1937 r.

Krzywda matki i dziecka w ustroju kapitalistycznym

Panujący na całym świecie ustrój kapitalistyczny, w którym pieniądz, majątek, wielka własność fabryczna czy ziemska, w mieście lub na wsi, – rozstrzyga i decyduje prawie o wszystkich najważniejszych zjawiskach społecznych, w stosunku do pracy ludzkiej, do współżycia ludzi i ich rodzin – szczególnie krzywdzi i wyzyskuje kobietę robotnice, kobietę matkę i jej dzieci.

Kapitalizm postawił tak zwaną Sprawę kobieca na podstawach okropnego wyzysku pracy kobiet w przemyśle, rzemiośle, chałupnictwie. W ogóle wszędzie, gdzie kobieta chce i musi zarobkować, tam otrzymuje ona o polowe mniej i tak już niskich plac robotników.

Kapitalizm wciągnął kobietę matkę, w wir walki o chleb w bardzo złych warunkach zdrowotnych w fabrykach i przez to osłabia i wycieńcza organizm matek i tak już przemęczonych nadmierną pracą w domu i obowiązkami macierzyńskimi.

Kapitalizm krzywdzi dziecko, odbierając mu przedwcześnie matkę i rozbijając całość rodziny. Ażeby ratować ten okropny wyzysk i to nieszczęsne położenie rodzin robotniczych, socjalistyczny program kobiecy zada prawdziwej ochrony macierzyństwa, która to ochrona mogłaby złagodzić obecny niesprawiedliwy ustrój kapitalistyczny. Poza tym, w wielu narodach zrozumiano, że wielka śmiertelność dzieci, a szczególnie niemowląt, i straszne wyczerpanie organizmu matek osłabia całość narodu i zmniejsza jego odporność na wszelkie choroby i zagraża zdrowiu publicznemu; i z tych względów powstały specjalne ustawy o ochronie pracy kobiet i o opiece społecznej nad matka i dzieckiem.  Zrozumiano bowiem, że te dwie istoty: matka i dziecko, są nierozerwalnie bliskie, nie tylko w okresie tworzenia się płodu w łonie matki, nie tylko w okresie karmienia, ale i przez 2-3 następne lata pielęgnacji i wychowania. Przeważyło ogólne przekonanie, że ochrona macierzyńska jest konieczna dla życia i zdrowia nie tylko poszczególnych rodzin, ale i dla całego narodu.   

Ustawy, dotyczące ochrony macierzyństwa są różne w różnych krajach i przeważnie nie mogą nas, socjalistów, zadowolić, – ale i te, które istnieją nie były nigdy wykonywane ścisłe, bo interes kapitalistów przeciwstawiał się temu nawet wtedy, gdy nie istniał jeszcze kryzys gospodarczy, gdy pracy było pod dostatkiem, a dochody kapitalistów były wielkie.

Na początku bieżącego stulecia, przed wojną światową, specjalne zainteresowanie społeczne było skierowane na opiekę nad dzieckiem, tak, że nazwano obecny XX wiek – wiekiem dziecka; – i dlatego wkrótce po barbarzyńskiej wojnie zwołany został do Brukseli wielki kongres w 1921 r., który obradował nad tym, jak zmniejszyć krzywdę dziecka i jaka dać mu najlepsza opiekę społeczną. A w roku 1923 w Genewie Międzynarodowy Kongres Związków Pomocy Dzieciom wydaje następującą wspaniałą Deklaracje – jako Prawa Dziecka:

„Niniejszą Deklarację Praw Dziecka mężczyźni i kobiety wszystkich narodowości uznają, że ludzkość powinna dać dziecku wszystko, co najlepszego i stwierdzają swe względem jego obowiązki bez względu na jego rasę, narodowość i wyznanie:

1.        Dziecku powinno się dać możność normalnego rozwoju fizycznego i duchowego.

2.        Dziecko głodne powinno być nakarmione, dziecko chore powinno być pielęgnowane, dziecko wykolejone wrócone na właściwą drogę, sierota i dziecko opuszczone – wzięte w opiekę i wspomagane.

3.        Dziecko powinno przed innymi otrzymać pomoc w czasie klęski.

4.        Dziecko powinno być przygotowane do zarobkowania na życie i zabezpieczone przed wszelkim wyzyskiem.

5.        Dziecko winno być wychowane w wierze, że jego najlepsze cechy powinny być oddane na usługi współbraci.”

Jednocześnie w tymże samym czasie tworzą się prawodawstwa, dotyczące społecznej opieki nad matka i dzieckiem, a szczególnie w nowopowstałych republikach demokratycznych. I u nas w Polsce mieliśmy niezapomniane tchnienie szlachetnych pragnień wyrównania niesprawiedliwości społecznych, gdy pierwszy Sejm ustawodawczy w Ustawie o Opiece Społecznej z 1923 r. i Ustawie o ochronie pracy kobiet z 1924 r. daje duże prawne gwarancje samorządowej i państwowej opieki nad matka i dzieckiem; zada obowiązkowych żłobków fabrycznych wszędzie, gdzie pracuje więcej, niż 100 kobiet; daje w Kasach Chorych ubezpieczenie na czas połogu na 6 tyg. z pełną płacą zarobkową i nakaz obowiązkowego przyjęcia z powrotem do fabryki i innych warsztatów pracy. Poza tym powstały inne ważne prawne zastrzeżenia, dotyczące ochrony macierzyństwa, jak zakaz dla kobiet pracy nocnej i pracy w przemysłach niebezpiecznych dla zdrowia.

Były to krótkotrwale błyski rządów demokratycznych. Przyszła wkrótce szara rzeczywistość i na polepszenie losu życia rodziny proletariackiej, na podniesienie losu matki i dziecka, na zmniejszenie ich krzywdy – bardzo prędko – zabrakło pieniędzy!… pieniądze poszły zupełnie na coś innego: na wojsko, na podniesienie pensyj najbogatszym urzędnikom, na reprezentacje w kraju i zagranica itp., a już sami fabrykanci, przemysłowcy, właściciele kopalń itp. – postarali się, by te piękne prawa ludzkie nigdy nie były urzeczywistnione, i w niczym nie zmniejszały ich kolosalnych bogactw!

W Europie i Ameryce nastały dni wielkiej nędzy i bezrobocia, i jeszcze okropniejszego wyzysku i prześladowania klasy pracującej. Nagromadzone bogactwa rolne i przemysłowe zaczęli kapitaliści niszczyć rozmyślnie i zbyt wielki urodzaj ryżu, kawy zaczęli topić w morzu, cukier palono, pomarańczami gnojono pola lub wrzucano do morza – kopalnie zalewano woda, pozbawiając pracy tysiące ludzi. Wszystkie te zbrodnie czynią kapitaliści, by utrzymać wysokie ceny – by niszczyć warsztaty pracy, gdy im za małe dają zyski. I na te zbrodnie nie ma prokuratorów, nie ma sadow ani więzień! Lud pozostaje bez pracy, bez chleba – a w tej nędzy Matka i dziecko cierpią najwięcej. Takich kapitalistycznych podłości piękna deklaracja genewska nie przewidziała!… I dalej jeszcze większą nędzę, większe bezrobocie, większą bezdomność, a jednocześnie wzrasta liczba zbrodni i różnych przestępstw, a samobójstwa z nędzy i rozpaczy stanowią wielką rubrykę pism codziennych.

W tym strasznym zamęcie walącego się kapitalizmu na próżno miliony bezrobotnych wszędzie, w najbogatszych krajach wołają: „Pracy i chleba i dach nad głową!…” A tysiące matek na próżno wołają ratunku dla dzieci, umierających z głodu.

Najgorzej jest i było matce nieślubnej, prześladowanej, przepędzanej jak pies z miejsca na miejsce dawniej i dziś, gdy prawo mężczyzn w dalszym ciągu zabrania poszukiwania ojca dziecka – gdzie tylko kobieta matka ponosi sama jedna wszelkie ciężary, wszelkie cierpienia, wszelka odpowiedzialność nawet za to, ze nie zniszczyła w zarodku, nie zabiła już żywego, ze nie porzuciła do rynsztoka swego dziecięcia, które tuli i kocha… Takich „nielegalnych istot” dziś rodzi się tysiące, rodzi się coraz więcej. Ba! Nawet legalne dzieci coraz częściej są porzucane przez ojców, którzy zostawiają swe zony i matki licznych rodzin na pastwę losu, na głód i poniewierkę.

A tymczasem… w rodzinach robotniczych, tak w mieście, jak i na wsi – sypia się bezmyślnie dziatki. W nędznych lepiankach, w ciasnych, dusznych, ciemnych, wilgotnych izbach robotniczych – do postnych ziemniaków i suchego kawałka chleba, lub do marnej zupy dla bezrobotnych, zasiada 5-ro, 6-ro, czasem więcej, bladych, chudych, zagłodzonych dzieci.

Dlaczego sami rodzice nie rozumieją, że powinni mieć tylko tyle dzieci, ile są w stanie wyżywić i wychować na dobrych, uspołecznionych, uświadomionych obywateli, i dać im odpowiednie wyksztalcenie i odpowiedni fach zarobkowy, by nie byli nędzarzami – lecz ludźmi kulturalnymi! Czas, by lud pracujący w mieście, czy na wsi, nareszcie zrozumiał, jak wielka bierze na siebie odpowiedzialność za danie życia nowej istocie ludzkiej! Każda rodzina robotnicza powinna być przekonana, ze przez ograniczenie swego potomstwa – przyspiesza wyzwolenie całej klasy robotniczej z ucisku nędzy i wyzysku!

Obecnie w Polsce co roku przybywa koło poł miliona ludzi! Czy to burżuazja, czy to kapitaliści, tak bezmyślnie się rozmnażają? – nie, bynajmniej – największy przyrost widzimy u warstw najuboższych, wyzyskiwanych, które w ten sposób powiększając podaż rak roboczych, oddają się sami w niewole kapitalizmowi.

A więc to zagadnienie ciągłego przyrostu ludności i to ludności robotniczej miast i wsi – jest zagadnieniem nie tylko poszczególnych rodzin, ale jest to wielkie społeczne zagadnienie – wielka sprawa, związana z dalszym istnieniem ustroju kapitalistycznego – lub z przyspieszeniem zwycięstwa proletariatu – zwycięstwa świata pracy!

II.

Zastanówmy się teraz, co się dzieje w Polsce z tym ogromnym przyrostem naturalnym, dochodzącym do poł miliona rocznie? Powszechny spis ludności w Polsce w 1921 r. wykazał, że Rzeczpospolita nasza liczy 27 milionów 200 tysięcy mieszkańców – w 10 lat później następny powszechny spis ludności w Polsce wykazał 32 miliony 1000 tys., obecnie r. 1935 już ponad 33 miliony mieszkańców.

A więc w Polsce rocznie przybywa ½ miliona ludności! Czy Polska może temu nadmiernemu przyrostowi podołać? Przed kryzysem 1929-30 roku ogromnie rozwinięta była u nas emigracja, to jest porzucenie swej ojczyzny z nędzy, braku pracy lub dla poszukiwania lepszego bytu w dalekich nieznanych krajach. To prawie przymusowe wychodztwo z miast, a szczególnie ze wsi naszych, sięgało rocznie 250 tys. ludzi, to jest polowa tego, co w roku następnym narosło ze zbytniego rozmnazania się ludu roboczego. Z tych wychodźców – 150 tys. jechało do Ameryki Południowej – do Brazylii lub Argentyny i do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej oraz do Kanady, a 100 tys. do Niemiec na czasowe roboty lub na stały pobyt, i do Francji, gdzie do pracy w kopalniach i na roli sprowadzano Polaków wagonami na zamówienia – tak jak zamawia się bydło czy inne towary. Niektórym emigrantom, szczególnej w Ameryce, dobrze się powodziło, ale wiele rodzin zrosło się z Ameryka, dzieci ich wynarodowiły się, gdyż w dostatku i wyższej kulturze amerykanizowały się. I tak się działo przez długie lata, że emigracja była jakby klapa bezpieczeństwa dla Polski (także dla innych krajów, np. dla Włoch). Ale następuje tak zwany kryzys gospodarczy, i to nie tylko w Europie, ale i w najbogatszej i mało zaludnionej Ameryce – gdzie dotąd nie było w takich rozmiarach bezrobocia. Miliony robotników, urzędników i rzemieślników w każdym kraju zostaje bez pracy, wskutek ograniczenia produkcji lub zamknięcia warsztatów. W związku z tym wszystkie kraje zamknęły swe grancie dla obcych przybyszów.

Wiec, gdzie ma się podziać 250 tys. rocznie Polaków, ten dawny materiał emigrancki? Co się stanie z nadmiernym przyrostem, z tą bezmyślną płodnością kobiet polskich, których tak nam zazdrościła zawsze Francja? Jedyny ratunek dla matek, dla dzieci, dla rodzin robotniczych – to ograniczenie tego rozrostu, to dawanie życia istocie ludzkiej, gdy pozwalają na to warunki materialne i zdrowotne, czyli świadome macierzyństwo.

Hasło świadomego macierzyństwa jest dziś hasłem pierwszorzędnej wagi – ale nie wszystkie kraje, ścisłej, nie wszystkie rządy godzą się na świadome ograniczenie rozrostu i jest to uzależnione od polityki ludnościowej danego narodu. W państwach militarnych, gdzie sprawa wojska, armii, stałego przygotowywania się do barbarzyńskiej wojny, szczególnie do wojny zaczepnej, odgrywa większą role niż dobrobyt mas, niż sprawa oświaty i kultury – nie wolno szerzyć idei świadomego macierzyństwa, czyli ograniczania potomstwa.

W Europie takimi krajami są w pierwszym rzędzie faszystowskie Włochy, gdzie dyktator Mussolini każe rodzic matce po 6-ro dzieci, a ojców wielu synów nagradza medalami i premiami, zwołuje zjazdy najpłodniejszych matek, następnie Niemcy hitlerowskie. Przed opanowaniem republiki niemieckiej przez dyktatora Hitlera – w demokratycznym ustroju Niemiec akcja ograniczania potomstwa była bardzo rozwinięta i w Niemczech istniało 48 poradni dla kobiet, gdzie lekarze uczyli, jak zapobiegać zajściu w ciąże, a także wszystkie Kasy Chorych stosowały środki ochronne; obecnie cały ten ruch jest zakazany pod kara więzienia; wszystkie poradnie świadomego macierzyństwa zniszczono, a Hitler każe Niemkom rodzic po 7-ro dzieci (więcej jak Mussolini) i daje premie licznym rodzinom, szczególnej posiadających wielu synów. Natomiast W Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej od 1922 r. dozwolona jest regulacja urodzeń, a w Anglii od r. 1926. W Rosji Sowieckiej od przewrotu komunistycznego regulacje urodzeń włączono do programu ogólnej polityki i tam dwiema drogami szło ograniczenie zbyt wielkiej rozrodczości:

  1. Droga uświadamiania i zapobiegania przez rozwinięta siec specjalnych poradni państwowych, samorządowych i przy fabrycznych ambulatoriach, gdzie uczą kobiety, jak chronić się od niepożądanej ciąży.
  2. W Sowietach przerywanie ciąży do 3-ch miesięcy jest prawiem dozwolone, jednak jedynie przez lekarzy i to w państwowych klinikach i szpitalach.

Ostatnio Stalin, chcąc widocznie dotrzymać kroku militarystycznym Niemcom, zmienił politykę ludnościową Sowietów. Uznał, że liczne rodziny są pożądane i zakazał przerywania ciąży. Następstwem tego prawa jest rozpowszechnianie się, podobnie jak w Europie zachodniej, tajnych zabiegów w gorszych warunkach i stad z większą śmiertelnością matek (Przypisek wydawców).

W Czechosłowacji natomiast rozwiązanie regulacji urodzeń przez dwa czynniki: 1) świadomie zapobieganie i 2) dozwolone przerywanie ciąży przez lekarzy do 3-ch miesięcy ciąży.

Niestety nowe polskie prawo karne nie zdobyło się na tak daleko idąca tolerancje, gdyż §231 i§233 zabraniają przerywania ciąży nawet początkowej z innych powodów, jak ze względu na zdrowie i życie matki; – prawo polskie obecnie nas obowiązujące zlekceważyło przyczyny ekonomiczne i społeczne, tak ważne, jak ubóstwo rodziny, jak nędza mieszkaniowa, jak zbyt już liczne potomstwo; – albo różne nieszczęścia rodzinne, czy specjalnie dotyczące samej matki, która wskutek nieumiejętności zapobiegania, musi poddać się przymusowemu macierzyństwu. Ale życie jest silniejsze od pisanego prawa; – kobiety bronią się przed takim strasznym przymusem, a bronią się sztucznymi poronieniami: zamożne u lekarzy, którzy każą sobie drogo płacić za tajemnicę; a biedne, nieszczęśliwe idą do akuszerek i partaczek i staja się ofiarami chronicznych chorób lub śmiertelnych konsekwencyj.

Tak więc i w naszym prawie karnym ujawnia się pośrednio różnica klasowa między zamożnymi i proletariatem, jako konsekwencja obecnego ustroju kapitalistycznego.

Zasadniczo regulacja urodzeń powinna się opierać na świadomym macierzyństwie, t. j. Na zapobieganiu, co jest w Polsce zupełnie dozwolone, ale jeszcze ta umiejętność nie doszła do wszystkich rodzin – i zresztą źle stosowana może zawodzić, wtedy następuje przymus rodzenia.

FRANCJA z zupełnie innych powodów zabrania ograniczania potomstwa. Już od wielu lat Francuzki nie chcą naogól mieć dzieci – najwyżej jedno, rzadko dwoje. Kobiety francuskie w swoim egoizmie i przyzwyczajeniu do wygód i używania przyjemności życiowych nie chcą spełniać tak uciążliwego, przykrego, bolesnego posłannictwa kobiety, jakim jest ciąża, poród, karmienie, pielęgnowanie niemowląt. Przytem i ze względów materialnych Francuzi nie chcą rozdzielać i rozdrabniać swoich majątków, a wolą je zostawić jednemu, najwyżej dwojgu dzieci.

To jest główny powód, że przyrost ludności we Francji jest najniższy w całej Europie, a nawet i na świecie. Z tego powodu istnieją we Francji surowe prawa: zakazane jest sprzedawanie wszelkiego rodzaju środków ochronnych i wielkie kary więzienne są stosowane w razie przerwania ciąży, nie tylko dla lekarzy i akuszerek, ale i dla matki ciężarnej, a nawet i w stosunku do osób trzecich, które pośredniczą lub o zabiegu wiedziały. Ale te kary nie działają na podniesienie przyrostu ludności, przeciwnie, obliczają, że we Francji jest najwięcej tajnych sztucznych poronień, bo liczba ich dochodzi do 2 milionów rocznie. Bo nieżyciowe prawa zawsze są gwałcone. Gdyby Francuzi dali prawa dla dzieci nieślubnych i znieśli hańbiące prawo Napoleońskie, zabraniające poszukiwania ojcostwa, gdyby prawa ochrony macierzyństwa były rozszerzone i stosowane, to zwiększyłby się przyrost ludności. Przyrost ludności bowiem zależny jest nie tylko od ilości urodzeń, ale w wielkiej mierze od zmniejszenia się śmiertelności niemowląt.

W takich np. krajach, jak Szwecja, Norwegia, Dania, Holandia, Anglia, na 100 żywo urodzonych umiera w pierwszym roku życia 5 do 6-ciu, podczas gdy u nas w Polsce rodzi się tego mrowia bez liku, ale i umiera 15% w miastach nie doczekawszy roku życia, a po wsiach 20%. Czyli co piąte dziecko matki składają do trumienki, marnując swe zdrowie, siły tak bezprodukcyjnie, tak nieszczęśliwie. Po co tyle cierpień? Tyle kosztów, tyle smutku? Lepiej jest mniej rodzic i w lepszych zdrowszych wychowywać warunkach. To jest tak jasne i zrozumiale i zdawałoby się, że każdy uczciwy człowiek inaczej nie powinien myśleć, mówić i działać, a jednak mamy przeciwników, a nawet i wrogów sprawy regulacji urodzeń.

Już o dwóch takich wrogach świadomego macierzyństwa mówiłam, a mianowicie: 1) ci co tworzą lub popierają ustrój kapitalistyczny, i 2) ci co utrzymują i rozwijają militaryzm, ale to są wrogowie, wynikający z całości dzisiejszego ustroju społecznego, z którym socjalizm prowadzi zaciętą walkę. Istnieje jednak trzeci wróg, przeciwko któremu potrzebne jest tylko uświadomienie.

Ten trzeci nasz wróg – to kler wszelkich wyznań, wśród których katolicki kler przoduje swa bezwzględnością i najlepszym zorganizowaniem, cieszący się wielkim poparciem w wielu państwach.

W grudniu 1930 r. papież Pius XI ogłosił encyklikę (odezwę) „O małżeństwie chrześcijańskim”, w której potępia rozwody i rzuca gromy na tych, co stosują środki ochronne w życiu płciowym. Bo „małżeństwo nie zostało ani ustalone, a nie odrodzone przez ludzi, lecz przez Boga” – tak mówi głowa Kościoła Katolickiego.

W Polsce biskupi obradowali w Warszawie w lutym 1934 r. i wydali długi list pasterski, w którym między innymi czytamy: „Rodzinie zagraża rozkład. Obok ucieczki od małżeństwa stwierdzić można groźniejszą ucieczkę – ucieczkę od dziecka”, (dalej) ”Dziecko nie jest ciężarem i kłopotem, lecz radosnym dopełnieniem sakramentalnej jedności rodziny, uwiecznieniem się ojca i matki w obrazie Bożym. Napiętnować musimy świadome macierzyństwo, pojmowane i praktykowane, jako zapobieganie rodzinom przez niedozwolone środki. W samej rzeczy jest to dążenie do uprawiania grzechu” i t. d. i t. p. Nonsensy – a główny cel tego stanowiska kleru, wrogiego przeciw ograniczeniu potomstwa, to 1) strach przed utratą swego wpływu na rodzinę, jako podstawową komórkę społeczną, 2) jeszcze większy strach przed utratą opanowania wierzącej duszy kobiecej, która jest wprost niewolniczo oddana księżom, jako ojcom kościoła. To poddaństwo bezkrytyczne kobiet proletariatu i ludu wiejskiego daje bowiem siłę zacofanemu klerowi, a kobietę utrzymuje w ciemnocie i bierności i stoi na przeszkodzie jej wyzwoleniu moralnemu, społecznemu i ekonomicznemu.

Wierzymy jednak, że wraz z podniesieniem się oświaty, wraz ze wzrostem uświadomienia, kobieta zerwie z nadmiarem obowiązków macierzyńskich, które nie tylko matce, ale i całej rodzinie, a głownie jej licznemu potomstwu szkodę i nędzę stwarzają.

Takie są powyżej wyłożone nasze poglądy na sprawę konieczności regulacji urodzeń. Jednakże teoretyczna agitacja nie daje wszelkich rezultatów bez praktycznego zastosowania naszych idea i bez umasowienia naszej akcji świadomego macierzyństwa. W zasadzie praktyczna strona jest rzeczą czysto lekarską, dla której w tym krótkim referacie nie ma miejsca na omówienie. Stwierdzić tylko mogę, że przy dzisiejszym stanie medycyny jest rzeczą zupełnie dostępną stosowanie pewnych i nieszkodliwych środków, zapobiegających zajściu w ciążę, trzeba tylko, żeby ogół lekarzy, a szczególnie lekarze chorób kobiecych i akuszerii, dobrze zaznajomili się z najnowszymi środkami zapobiegawczymi i zechcieli je stosować w swej praktyce nie tylko prywatnie, ale i w szpitalach i ambulatoriach. Ażeby umasowić akcję świadomego macierzyństwa niezbędnym jest poparcie finansowe bezpośrednie władz państwowych i samorządowych, jak to jest w Czechosłowacji, Łotwie, Holandii i Anglii, gdzie porady dla kobiet w sprawach zapobiegawczych stosowane są w ambulansach miejskich lub w specjalnych zakładach i instytucjach społecznych.

W Polsce – niestety – zbyt silny jest kler i reakcja społeczna i dlatego cała akcja regulacji urodzeń opiera się jedynie na społecznej inicjatywie. Pierwszym towarzystwem społecznym w Polsce, które podjęło myśl założenia Poradni Świadomego Macierzyństwa było nasze socjalistyczne „Robotnicze Towarzystwo Służby Społecznej”, które w końcu 1931 r. pomimo wielkich trudności materialnych śmiało otworzyło swe podwoje dla każdej kobiety pracującej, dla każdej matki, pragnącej ograniczyć liczbę swego potomstwa. W Warszawie po kilku latach pracy w Poradni – Leszno 23 – mamy dużo doświadczenia i dużo zadowolenia, docieramy bowiem w 71% do proletariatu, do jedno i 2-u izbowych mieszkań. Zwalczamy tym przeludnienie rodzin i ich nędzę, zmniejszamy ogromną śmiertelność niemowląt i zapobiegamy sztucznym poronieniom, których liczba jest przerażająco dużo. Towarzystwo nasze poza Warszawą organizuje stale swe Oddziały, których głównym celem jest stworzenie Poradni Świadomego Macierzyństwa w całej Polsce, a szczególnej w robotniczych przemysłowych ośrodkach, gdzie panuje największe przeludnienie i największa nędza. Jeszcze nie docieramy do ciemnej, przesadnej, sklerykalizowanej wsi polskiej, ale i tam dochodzą blaski i promienie naszych wyzwoleńczych idei.

Idziemy wiec śmiało naprzód w walce o świadome macierzyństwo bez względu na naszych wrogów. Agitujemy, uświadamiamy kobiety pracujące, bo świadome macierzyństwo nie tylko zmniejszy krzywdę matki i dziecka w obecnym ustroju kapitalistycznym, ale i ułatwi całemu proletariatowi szybkie wyzwolenie.  

Wkrótce zaprezentujemy drugi z referatów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s